parallax background

Już mi lepiej – Trzy Korony

Pieniny w strugach majowego deszczu
3 maja, 2019
Z gorączką i spuchniętym gardłem po Beskidzie Sądeckim i Pieninach
1 maja, 2019

Dzisiaj w dużo lepszej kondycji (warum - o tym za chwilę) powędrowałyśmy ze Szczawnicy wzdłuż Dunajca do Czerwonego Klasztoru a stamtąd najpierw żółtym a później niebieskim szlakiem na Trzy Korony - najwyższy szczyt Pienin. 😊.

Owszem, stanie w kolejce zajęło okrągłą godzinę, jednak warto było - widoki bajkowe z każdej strony. Później podeszłyśmy pod zamknięty Zamek Pieniny (sufit się zawalił) i zielonym wróciliśmy do Sromowców Niżnych, skąd flisacy zabrali nas na swoją łódź. W sumie przeszłyśmy dzielnie 25 km przez prawie 7 godzin.

Wczoraj na noc zaaplikowałam sobie środek naprawczy level hard - setkę Soplicy truskawkowej plus posmarowałam szyję, skronie i piersi maścią Bengai - ona jest generalnie od bólu mięśni, ale jest na maksa rozgrzewająca, więc zaryzykowałam i teraz dzielę się bezpłatnie swoim know how.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *