Patrząc w twarz Decebala – dzień 1

Góry Czerny – gdy ułożysz plan, życie zagra ci na nosie
13 czerwca, 2021
Pożegnanie z Afryką
28 marca, 2021

Łuk Karpat to wiele kilometrów, przewyższeń, różnorodnych pasm górskich i szczytów. To jest interesujące wyzwanie dla każdego ambitnego górołaza. Nie różnię się w tym zakresie od innych. Dla mnie to też będzie przygoda życia, która rozpoczęła się właśnie teraz.

Plecak miał ważyć do 15 kg, a ostatecznie waży 19,2 kg. Nie zdobyłam się na ucinanie szczoteczki do zębów albo śpiwora (tak, niektórzy tak robią). Jedzenie, które niosę waży 3 kg - następne zakupy zrobię za sześć dni. Plus woda - 3 litry. Rzeczy są naprawdę wysekcjonowane i sprawdzone na licznych wycieczkach - zobaczymy.

Spod domu Piotra w Prudniku po 20.00 zabrał nas Bartek i ruszyliśmy. Wygodnie na tylnym siedzeniu przespałam całą noc. Granicę z Rumunią przekroczyliśmy o 4.12, a na miejscu byliśmy o 8.30. Orșova to małe portowe miasto. Z daleka ładnie układają się na zboczach czerwone dachy domów.

Za to Dunaj, druga co do długości rzeka Europy, robi wrażenie. Jej rumuński przełom leży w wąwozie zwanym Żelaznymi Wrotami. A właściwie morderczymi Żelaznymi Wrotami – wąskie koryto, urwiska, wysokie brzegi, wodne wiry wszystko to powodowało, że przez stulecia wpłynięcie na terytorium Rumunii należało do wyjątkowo niebezpiecznych. Widzieliśmy to wszystko z motorówki, którą popłynęliśmy pokłonić się Decebalowi.

Stoi tam bowiem skała z wyrzeźbioną twarzą Decebala. Skałę kupił w 1994 r. rumuński milioner Iosif Constantin Drăgan i zlecił wykucie gigantycznego pomnika. Twarz ostatniego króla Daków rzeźbiło ponoć 12 artystów przez 10 lat.

Decebal wszedł na scenę w 87 r., tworząc silne państwo, zagrażąjące Cesarstwu Rzymskiemu. Pokonał go dopiero cesarz Trajan w 106 r. podczas wojny, która przeszła do historii pod nazwą drugiej wojny dackiej. Król popełnił samobójstwo, zaś jego obciętą głowę odesłano do Rzymu. No tak, i cywilizowani zwycięzcy potrzebują upokarzać pokonanych, choćby nieżyjących. Myślę, że to z lęku, który podpowiada, że każde zwycięstwo też mija.

Tymczasem nocujemy w Baile Herculane w dolinie rzeki Cerny, pomiędzy górami Cernei i Mehedinţi. Miejscowość okalają ją strome wapienne zbocza obu pasm, pełne jaskiń, wąwozów, urwisk i żłobków krasowych. Ponoć Herkules lubił tu odpoczywać, więc miejsce stało się sławne jako Łaźnie Herkulesa. Znajduje się tu 16 gorących źródeł radioaktywnych, których temperatura dochodzi do 65 stopni C.

Następnego dnia mam wstać o 4 rano, zaś Piotr zostaje. Wyruszy dopiero za dwa dni i tę odległość ma utrzymywać do końca. Tak się umówiliśmy - moje przejście ma być pierwszym samotnie kobiecym pokonaniem całego Łuku Karpat.

Plan jest taki: Rumunię i Ukrainę jakoś ogarnę, a potem dzida do mety. Żegnaj makijażu na trzy miesiące.

6 Comments

  1. Ilonek pisze:

    Jak pięknie! Spełniasz moje marzenie o pierwszym przejściu. Powodzenia. Niech Cię nogi niosą. Cała z Tobą

  2. Kruki pisze:

    Podziwiamy i czekamy na dalsze relacje . Dorota i Jurek

  3. Robert pisze:

    Jak to mawiali: veni, vidi …., pozostaje” tylko przejść” i będzie … vicit!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *