parallax background

W Górach Izerskich w śniegu i środkiem strumienia

W drodze na Śnieżkę
19 stycznia, 2019
Niegościnny Pradziad
23 grudnia, 2018

Gdy połowa drogi wiedzie środkiem strumienia; gdy wchodzisz na Smrk, ale i na Smerk - tyle że na ten drugi nikt nie przetarł szlaku; gdy na liczniku masz 20 km w nawilżającym cerę powietrzu Gór Izerskich - to znaczy, że dzień został spędzony właściwie.

Ze Świeradowa Zdroju czerwonym szlakiem dotarliśmy na Stóg Izerski (1108 m n.p.m.). Wilgoć dopadła nas z każdej strony, dlatego ogrzaliśmy się nieco w schronisku i ruszyliśmy dalej - przez szczyt Łącznika (1059 m n.p.m.) - zbadać, jak to jest z tymi Smerkami.

Wygląda na to, że blisko siebie są cztery szczyty o tej samej nazwie - dwa po polskiej stronie - Smrek (1113 m n.p.m.), Smrek (1124 m n.p.m.) - i dwa po czeskiej - Smrk (1112 m n.p.m.) i Smrk (1123 m n.p.m.). Na tym ostatnim stoi żelbetonowa wieża, która tego dnia była bardzo słabo widoczna, ale za to mocno zmrożona. Ruszyliśmy w dół zielonym szlakiem prowadzącym strumieniem, w kierunku Czerniawskiej Kopy (776 m n.p.m.). A stamtąd do miejscowości Czerniawa-Zdrój i zielonym rowerowym do Świeradowa Zdroju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *