parallax background

Gerlach

Po ziemi strzegomskiej na rowerze
6 lipca, 2019
Wypad w Rychlebskié hory w Czechach
20 czerwca, 2019

Jest! Gerlach! Mój wymarzony Gerlach. Najwyższy szczyt Tatr (2655 m.n.p.m.).

Przyjechałam do domu, dopadłam kompa, mogę jeszcze poprzeżywać ;) Gerlach jest najwyższym szczytem Tatr i całych Karpat, to rozłożysty masyw, z daleka wygląda jak trójpalczasta korona, którą wieńczy niewielki krzyż z okiem w kolorze akwamarynu.

Wstaliśmy o 3.00 i podjechaliśmy do Tatrzańskiej Polanki na Słowacji, stamtąd jeepem do Śląskiego Domu. Trekking zaczęliśmy o 6.00. Jeszcze było dość chłodno, a górę przykrywały gęste chmury. Miało być 10 stopni. Szybko ubraliśmy uprząż i kaski oraz spięliśmy się liną. Tam nie ma oznaczonych szlaków, prowadził nas przewodnik.

Wspinaczka... kapitalna, pracowały ręce, nogi i naturalnie głowa - nie było miejsca na chwilę dekoncentracji. Chociaż... nie wiem jak to możliwe, gadaliśmy ze sobą całą drogę. Szło się jak po Orlej Perci, tylko ekspozycji było dużo więcej, a wierch wąziutki.

Gdy byliśmy już na grani pod samym szczytem, wiatr na naszych oczach rozwiewał chmury i ukazywał przestrzenie warte niemal każdego grzechu. Boże... jakie to jest piękne!

Schodziliśmy inną trasą, zaliczając ślizg po płacie tegorocznego śniegu. Weszliśmy w bardzo dobrym tempie 3,5 godziny i tyle samo schodziliśmy.

Zresztą, po co ja tyle gadam... zdjęcia, zdjęcia są

Następnego dnia stać nas było tylko na "Ciechocinek", czyli Rusinową Polanę i Gęsią Szyję, skąd na Gerlach i ukochane Rysy mogliśmy popatrzeć z daleka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *