Jerzy Pilch (1952-2020)

Góry Wałbrzyskie gwarantują ostre podejścia
6 czerwca, 2020
Rudawy Janowickie konno
30 maja, 2020

"Wszystko jedno, czy się ma przed sobą sto lat, rok czy tydzień, zawsze się ma przed sobą wszystko" ["Ulica Filarecka"]

Jerzy Pilch zmarł 29 maja. Bardzo wyraźnie pamiętam, że gdy czytałam "Pod Mocnym Aniołem", powieść, za którą dostał Nagrodę Literacką Nike w 2001 r., czułam zapach i smak wódki, mdliło mnie, pękała mi głowa i wreszcie poszłam rzygać. A przecież to nie ja piłam, tylko fikcyjny bohater. Byle jaki romans jest zdolny doprowadzić wrażliwą czytelniczkę do łez, ale do rzygania? Tak, to dobra książka. Przypominała mi "Moskwę - Pietuszki" Wieniedikta Jerofiejewa, Pilch na pewno ją czytał.
Pisarz, felietonista, krytyk literacki. W jednym zdaniu albo dwóch potrafił tak scharakteryzować swojego bohatera, że nic dodać, nic ująć. Strach byłoby poczuć spojrzenie Pilcha na sobie: "Jesteś jak mały chłopiec. Żyjesz wyłącznie w świecie zakazów" - przeczytamy w jego "Innych rozkoszach".
Prześmiewczy wobec wszystkiego, co zbyt górnolotne, autoironiczny, głęboko wrażliwy, lecz bez oceniania przypominał mi ulubionego Bohumila Hrabala. "Chwila rozpinania bluzki na czyichś stromych piersiach jaka jest, taka jest, ale nie jest chwilą strachu przed śmiercią. Wszystkie pozostałe – tak"- przeczytamy w "Marsz Polonia".
Świat bez Jerzego Pilcha będzie odczuwalnie biedniejszym światem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *