parallax background

Zlate Hory – niedzielna wędrówka w poszukiwaniu zimy

Inspiracja
31 stycznia, 2020
Góry Izerskie po czeskiej stronie mocy
19 stycznia, 2020

Gdy dwie dziewczyny po imprezach, to aż sześciu chłopaków zadbało, żeby przeżyły ten dystans 27 km w Górach Opawskich :)

W sobotę przed wieczorem mój mózg połączył kilka faktów: 1) jest sobota, 2) to był pracowity tydzień, 3) co prawda jutro trzeba wstać o 5 w góry, 4) ALE NIE JA PROWADZĘ AUTO. Wynik był taki, że wylądowałam w Szklanej Ćmie na tańcach. Wyszalałam się na maksa :) , bo i muzyka, i towarzystwo, i miejsce... eh... Dotarłam do domu i położyłam się na te dwie i pół godziny przerywane kotem, który najpierw chciał wyjść, a później wejść do domu - w obu przypadkach nie da się tego zignorować, bo ma, cholera, sposób, żeby mnie obudzić.

Dojechaliśmy do Zlatych Hor, miasta w Czechach, w Górach Opawskich, położonego ok. 6 km od granicy z Polską. Stamtąd ruszyliśmy czerwonym szlakiem na Příčný vrch (975 m n.p.m.) - najwyższy szczyt Gór Opawskich. Już w zeszłym roku mniej więcej o tej samej porze pokonywałam ten szlak z koleżanką. Widoczność była całkiem niezła, więc podziwialiśmy wyłaniającego się Pradziada. Tym razem, doszedłszy do Heřmanovic, nie skręciliśmy w żółty szlak w kierunku Kościoła Najświętszej Marii Panny Pomocnej, ale poszliśmy zielonym po totalnie malowniczym zboczu.

Dotarliśmy do Biskupiej Kopy, zeszliśmy do schroniska już po polskiej stronie, gdzie wszyscy się najedli i - co zdziwiło mnie bardzo - ciągle w świetle dnia wróciliśmy na szczyt Biskupiej Kopy i stamtąd zeszliśmy wprost do Zlatych Hor. Dosłownie na ostatnich metrach wypadło nam włączyć czołówki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *