Fonsito i księżyc

Kiedy byłem dziełem sztuki
12 listopada, 2015
Kobieta w lustrze
9 listopada, 2015

Czy zdarzyło Wam się kupić książkę w ogóle nie zaglądając do środka? Mi tak. Tym razem kciuk w dół. Nie, dwa kciuki w dół: jeden dla autora Mario Vargas Llosa, noblisty z 2010 r., drugi dla mnie - że kupiłam.

Historia jest krótka: Mały Fonsito zakochał się w koleżance i zapragnął pocałować ją w policzek. Nereida zgodziła się pod warunkiem, że Fonsito podaruje jej księżyc. Chłopiec przytargał miskę z wodą, w której odbił się księżyc, i to zjawisko podarował dziewczynce. Nereida uznała, ze warunek został spełniony i nadstawiła policzek do pocałowania.
Na okładce czytamy, że to przepiękna historia, że trzeba podarować tym, których kochamy.
No błagam!
Widzę to tak: chłopiec się zakochał, dziewczynka postawiła warunek nie do wykonania, czyli odmówiła; chłopiec zaproponował substytut, dziewczynka uznała, że trudno - jest do przyjęcia. Dla mnie to nie jest piękna historia o miłości, tylko historia o tym, że zbyt łatwo godzimy się na półśrodki, na obietnicę czegoś, czego w istocie nie ma. Nierzadko na samo opakowanie.
A propo opakowania. Ten tekst mieściłby się na 1,5 strony formatu A5, ale wydawca (ZNAK) postanowił rozłożyć go wraz z obrazkami na 26 kredowych stronach + 4 tytułowe, zaopatrzyć w twardą oprawę wraz z dodatkowa obwolutą - cena detaliczna 29,90 zł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *