parallax background

Jesioniki i Pradziad w upalny sierpniowy dzień

Zatoka Pucka na rowerach z sakwami z nastolatką
17 sierpnia, 2020
Czeska strona Gór Izerskich - Hejnice
Czeska strona Gór Izerskich
3 sierpnia, 2020

Tym razem wybór padł na Sudety Wschodnie w Czechach, a konkretnie Jesioniki i górę Pradziad - najwyższą w tym paśmie. To był wyjątkowo upalny sierpniowy dzień. W sumie biwakowa noc przed tą właściwą wędrówką też była ciepła i ujmująca.

Zatrzymaliśmy się we wsi Vernířovice, znajdującej się na wysokości 518 m n.p.m. Stąd powędrowaliśmy żółtym szlakiem, a później (niepotrzebnie) niebieskim wzdłuż rzeki Merty. Potem mieliśmy znów skręcić w żółty, lecz za dobrze nam się szło i gadało - trzeba było wrócić te 5 km.

- Wszystko dla endomondo - powiedziała Aneta.

Z tak mocnym argumentem naprawdę trudno dyskutować.

Podejście ze zbocza Špičáka na Jelení studánkę zadowoliłoby najwybredniejszych - na 3,7 km mamy 650 m przewyższenia. Wspięliśmy się, nie marudząc, lecz przyświecając czołówkami. Tym samym znaleźliśmy się na Jelenim Grzbiecie (Jelení hřbet) w pobliżu źródła. Stąd podziwialiśmy piękny wschód słońca nad Wysokim Jesionikiem (Hrubý Jeseník).

Jesioniki - drugie co do wysokości pasmo Sudetów. Do niego zaliczają się Góry Opawskie, Niski Jesionik, Hanušovická vrchovina i Wysoki Jesionik, w którym właśnie byliśmy. Najwyższym szczytem całego pasma jest Pradziad wznoszący się na wysokości 1491 m n.p.m. O tym, że ta góra potrafi być kapryśna, przekonałam się pewnej zimy.

Tymczasem od samego rana szliśmy przyjemnie grzbietem, przechodząc przez zaokrąglone, trawiaste góry: Jelení hřbet (1367 m), Velký Máj (1385 m), Kamzičník (1420 m), Vysoká hole (1465 m), patrząc na wznoszącego się niedaleko Pradziada i rozległe części całego pasma. Następnie szlak poprowadził nas nieco w dół do Hotelu Ovčárna, a potem w górę. Upał niepostrzeżenie narósł i dawał się we znaki, zwłaszcza że droga na sam szczyt Pradziada była pokryta asfaltem.

Dobre piwo wynagrodziło nam ten trud.

Niestety w drodze powrotnej coś się zadziało (ach ten upał), że zamiast zejść niebieskim szlakiem niżej i go nie opuszczać, skręciliśmy w zielony. Owszem, miał być zielony, ale nie ten, lecz taki 4 km dalej. Więc zamiast do Kamiennej chaty poszliśmy do schroniska Švýcárna. Dzięki temu zjedliśmy obiad i nabraliśmy sił na trawersy, zejście w dolinę i znów wspięcie się, aby przeciąć grzbiet. Widoki były piękne, bo te góry są dość wysokie, o ładnie zaokrąglonych szczytach, pokryte lasami, tworzące głębokie i długie doliny. Naprawdę było na co patrzeć. Lecz upał nie odpuszczał.

Wreszcie wbiliśmy się tam, gdzie mieliśmy być cztery godziny wcześniej i spokojnie dotarliśmy do aut.

Już wiem, co chciałabym zobaczyć w Jesionikach następnym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *