Tekst

Nowy Rok w namiocie i głębokim śniegu
1 stycznia, 2020
Kalenica w grudniowej mgle
22 grudnia, 2019

Najgorsze są tu dwie rzeczy: to, że ta powieść jest na wskroś realistyczna - to wszystko może lub mogło się zdarzyć oraz to, że ponure zakończenie wydało mi się najlepsze z możliwych, wprost odetchnęłam z ulgą.

Świetna powieść. Akcja rozgrywa się we współczesnej Moskwie, gdy po siedmiu latach z więzienia wychodzi Ilia. Poza Ilią głównym bohaterem (bohaterem naszych czasów chciałoby się powiedzieć) jest smartfon, który potrafi zmieścić niemal całe życie człowieka, jego sprawy, relacje z innymi, wspomnienia... Człowieka może już nie być, ale jeśli jego smartfon wysyła sygnały, to tak, jakby człowiek ciągle jeszcze był.
To moja piąta książka rosyjskiego pisarza Glukhovskiego. Jego postapokaliptyczne trzytomowe "Metro" wciągnęłam jak narkoman kokę, opowiadania "Witajcie w Rosji" też mnie nie zawiodły. A teraz to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *