parallax background

Ulisses z Bagdadu

Biały szlak. Podróż przez świat porcelany
7 lipca, 2017
Kiedy byłem dziełem sztuki
12 listopada, 2015

To książka z 2008 roku, wydana w Polsce w 2010 - niezmiennie na czasie. Opisana jest w niej historia Irakijczyka o imieniu Saad Saad. Zamachowiec w centrum Bagdadu wysadził bazar, gdzie giną mężowie sióstr Saada, zaś Amerykanie przez pomyłkę zastrzelili mu ojca. Przypadkowa bomba roztrzaskuje dom, w którym mieszkała narzeczona Saada. Rodzina, w której poza głównym bohaterem zostały same kobiety i dzieci, postanawia, że Saad wyjedzie do Anglii za chlebem i będzie przysyłał pieniądze. Inaczej nie przeżyją.

"Wyjedzie" to niewłaściwe słowom, właściwsze to "jakoś się przedostanie". Więc się przedostaje, najpierw z ładunkiem narkotyków jako kierowca ciężarówki do Kairu, później wyładowaną imigrantami szalupą na Lampeduzę, przy czym większość ludzi ginie podczas sztormu u samych wybrzeży. I dalej... Upodlony, zmarginalizowany, potraktowany jak przestępca.
"Dziwiło ich [celników, którzy odkryli transport z ludźmi - przyp. mój] wszystko. To, że posikaliśmy się, a niektórzy narobili nawet w spodnie: tak jakby nie wiedzieli dotąd, jak funkcjonuje ludzki organizm, a oni posiadają taki sam; tak jakby byli przekonani, że nasz zapach jest bardziej odpychający. Widząc, jak na mnie patrzą, miałem wrażenie, że nie tyle wydaliłem z siebie gówno, co je wymyśliłem, że je stworzyłem, że jestem za nie odpowiedzialny lub - co gorsza - winny! W drodze na posterunek zaprowadzili nas pod prysznice, co przywróciło nam jaki taki wygląd. Sądząc po ich zachwyconych minach po naszym powrocie, tym razem pomyślałem sobie, że o ile ja wymyśliłem gówno, to oni wymyślili czystość. Nie ulegało wątpliwości, że w tym urzędzie celnym spotkali się tej nocy sami wynalazcy!" [s. 251-252].
Saad Saad po długiej tułaczce, podczas której spotkał ocalałą narzeczoną, która jednak deportują do Iraku, dociera wreszcie do upragnionego Londynu. Mieszka w pokoju, w którym na trzech łóżkach śpi na zmianę sześciu mężczyzn. I ma nadzieję, że wszystko się ułoży.
Schmitt postawił kropkę, ale w taki sposób jakby jej wcale nie postawił. Nakreślając losy nielegalnego tułacza Saada, wciąż nawiązuje do historii z eposu Homera. A przecież Odyseusz wracał do domu i do żony, a nie się od nich oddalał. Wydaje mi się, że tu jest klucz do zrozumienia tej powieści - tułaczka Saada wcale się nie zakończyła, przyjechał do swojej "ziemi obiecanej", ale teraz musi przeżyć wielkie rozczarowanie, żeby zacząć wracać do domu. W punkcie przed tym rozczarowaniem jesteśmy w historii rzeczywistej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *