parallax background

#upał

Rondo de Gaull’a
5 lutego, 2018
Świat Andrzeja Fidyka
2 stycznia, 2018

Nie jest czytadło dla zmęczonych i szukających łatwego wytchnienia. To kawałek trudnej literatury i z uwagi na język, i dlatego, że mamy tu do czynienia z klasycznym suspensem ciągnącym się przez całą książkę.

Akcja praktycznie się nie toczy - mijają panu dziennikarzowi godziny pracy w redakcji, a w głowie sztorm myśli i totalny chaos z natłoku informacji. Bohater ciągle coś sprawdza w necie, nasłuchuje, pisze tweety, posty, komentarze, lajki, hejty, etc. Nawet odbiera tradycyjne telefony. Dławi go jakiś nieokreślony niepokój.
Znam ten stan, ledwo się z niego wydobyłam. To stan każdego korposzczura: ferwor walki, totalne nakręcenie, bycie cały czas do dyspozycji i in touch. Człowiek ma wrażenie, że wszystko kontroluje i nad wszystkim trzyma pieczę, a tak naprawdę ucieka od rzeczywistości i od myślenia. Wpada w pętlę. Wreszcie okazuje się, że zaniedbał coś bardzo ważnego, czegoś istotnego nie zauważył i doprowadził do jakiejś katastrofy.
W tej książce jest katastrofa. Bo bohater wreszcie sobie przypomina coś, co odzywało się wewnętrznym niepokojem cały dzień i jest to straszna tragedia. Z kategorii tych, że gdybym wiedziała, nie wzięłabym książki do ręki.
Polecam wszystkim nowoczesnym, zapracowanym, korporacyjnym...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *