parallax background

Zamglone Góry Sowie

Rudawy Janowickie rowerowo
1 listopada, 2019
Wędrówka przez Góry Bardzkie
27 października, 2019

Jesień jeszcze jest. Dość przybladła i miejscami (w drodze na Wielką Sowę) oblodzona, ale jest.

Trasa - długa i ładna widokowo. Taki przyjemny kawałek Gór Wałbrzyskich i Gór Sowich. Te 35 km i 1281 m przewyższeń pokonałam w sobotę na piechotę, lecz z powodzeniem da się przejechać na rowerze. Akurat nielicho wiało, a słońce walczyło z deszczowymi chmurami. Wracałam już po zmroku.

Auto porzuciłam w Zagrodnie - to wieś położona w Dolinie Bystrzycy u podnóża Zamku Grodno usytuowanego na szczycie góry Choina (450 m n.p.m.). Początki monumentalnego Zamku sięgają IX, a wsi XIV wieku. Tym razem nie zwiedzałam, bo w krótki październikowy dzień zaplanowałam długą trasę. Spod murów Zamku przeszłam do Jeziora Bystrzyckiego (Lubachowskiego), wędrując wzdłuż jego linii brzegowej. To miejsce znajduje się na styku Gór Wałbrzyskich i Gór Sowich

Przez Kanciarski Buk (468 m n.p.m.), Cerekwicę (567 m n.p.m.), wieś Glinno, Przygodną Kopę (762 m n.p.m.) na Przełęczy Walimskiej, Wrocniec (835 m n.p.m.) dotarłam na Wielką Sowę (1015 m n.p.m.). To najwyższy szczyt Gór Sowich z charakterystyczna kamienną wieżą o wysokości 25 m. Tego dnia niemal przez cały szlak towarzyszyła mi nostalgiczna mgła. Być może z tego powodu na szczycie Wielkiej Sowy, który zwykle gości tłumy turystów, poza mną były może jeszcze ze trzy osoby.

Wracałam przez Małą Sowę (972 m n.p.m.), Jelenią Polanę, przez miasteczko Walim, długim czarnym szlakiem z powrotem do Zagrodna. Ostatnie trzy km już przy świetle czołówki - dziki chrząkały po kątach, podkręcając mi tempo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *